|
| 
| |
|
|
|
|
|
|
|
"Pałac kolorów - Mit prób kolorystycznych"
Makijaż, zdjęcia i tekst: Dorota Kościukiewicz-Markowska, Włosy: Agnieszka Szylar, Modelka: Agnieszka Koszyk
Artykuł ten ukazał się w magazynie Prestiż (wydanie: sierpień 2010)
|
|
|
|
| |
Każda z nas chce być piękna. Jako małe dzieczynki stroimy się natchnione baśniami o księżniczkach. Bez wstydu przybieramy wszystkie kolory tęczy i w jakiś sposób nasz
mały świat rzeczywiście staje się zaczarowany. Bajki nauczyły nas, że tylko wyidealizowana piękność zasługuje na miłość wspaniałego księcia. Nasze społeczeństwo chcąc
nie chcąc powtarza tę starą historię, a my - kobiety tak jej zaufałyśmy że, w wyścigu pod tytułem "chcę być piękna" gubimy często prawdziwą urodę ukrytą głęboko pod
kolejnymi maskami twarzy, której nie rozpoznajemy już w lustrze. Dzięki kolejnym "zabiegom" straciła już naturalną możliwość okazywania emocji. Czekamy na księcia, który
nie przybywa, lub przybył, ale odchodzi. Coś jest nie tak. Społeczeństwo wcale nie jest milsze, a my oszukane, nawet o milimetr nie zbliżyłyśmy się do ideału z okładki,
nie mówiąc już o prawdziwym szczęściu.
Drogie panie, wszelkiego wieku, gabarytów, koloru skóry i włosów, chciałabym ogłosić, że wszystkie jesteście piękne. Okładki magazynów są magiczne i często oszałamiają
nas swoją hipnotyczną perfekcyjnością. Ale to tylko iluzja zręcznych magików: fotografów, wizażystów, fryzjerów. Spod ich "pędzli", jak niegdyś Gustava Klimta czy
Modiglianiego wychodzą dzieła, w których prawdziwość wierzymy. Z każdego zaułka słyszymy także jak bardzo mamy być cudne. Media uzależniają nas od kolejnych trendów.
A my, nieświadomie, tracimy swą pierwotną cząstkę prawdziwej szamanki, każdego dnia, którego staramy się znów skopiować kolejną modną stylizację.
Gubimy się w morzu informacji i autorytetów. Nasza wrodzona intuicja zostaje stłumiona, na przykład wyrokiem kolorystki, że jesteśmy panią wiosną, latem, jesienią lub zimą. Proponuję Ci
spotkać się sama ze sobą twarzą w twarz, zobaczyć w lustrze swoje własne odbicie i całkowicie intuicyjnie potraktować temat własnego, niepowtarzalnego piękna. Za piękno
zaś uważam zawsze bardziej to co jest wewnątrz niż to co jest na zewnątrz. I tylko wtedy, kiedy czujesz się dobrze sama ze sobą możesz spokojnie eksperymentować z kolorami,
teksturami i odcieniami tego, co zmienia nas czasem nie do poznania czyli makijażu.
| |  Przed metamorfozą.
|
| |
Jako inspirację do własnych poszukiwań polecam różne przekształcenia kobiet, które
będę pokazywała w ramach cyklu "Pałac kolorów". Zacznę od obalenia mitu prób kolorystycznych, gdzie enigmatyczne powiązanie nas z porami roku
jest często nieweryfikowalne, a efekt tych klasyfikacji może podążać za nami latami, nie uwzględniając wcale zmian, jakie niesie ze sobą życie. Do przykładu posłużę sie
Agnieszką, która ze swoimi ognistymi włosami i miodowymi oczami spełniałaby kryteria typowej pani jesieni i przedstawiam ją w naturalnej odsłonie sprzed magii oraz w
wydaniu czterech pór roku. Wam, drogie czytelniczki zostawiam wybór, w której z tych stylizacji wygląda najlepiej.
|
|
|
Pani Wiosna to kobieta romantyczna, delikatna, eteryczna. Przybiera subtelne kolory budzącej się do życia natury. Lubi kolory ciepłe i czyste jak pierwsze wiosenne płatki kwiatów dopiero co dotknięte świeżym promieniem słońca.
|
|
Pani Jesień to kobieta zmysłowa. Jej ognista natura intryguje, kusi i zniewala. Uwielbia wszelkie kolory, które charmonizują z jej naturalnym ciepłem. Najlepiej wygląda przybierając barwy jesiennych liści, które mienią się tysiącami odcieni złota, pomarańczu i ciepłej zieleni.
|
Wręcz przeciwnie niż wskazywałaby ciepła pora roku, pani Lato jest chłodną, tajemniczą pięknością. W jej zimnym spojrzeniu można wyczuć pewność siebie i pewnego rodzaju zagadkę. Swą zimną urodę podkreśla chłodnymi odcieniami szarości, delikatnego różu i bieli.
|
|
Pani Zima to surowa, zdecydowana, ambitna i zimna królowa śniegu. Ta pewna siebie, odważna piękność, perfekcyjna w każdym detalu nie boi się kontrastu i mocnych kolorów by zaszokować otoczenie. Jej doskonałymi przyjaciółmi są wszystkie odcienie płatków śniegu odbijające w sobie zimne kolory grudniowego nieba od bieli, błękitu po fiolet i czerń.
|
|
| -> Powrót do spisu artykułów
|
|
|
|
|
"Pałac kolorów - Zimna czy ciepła?"
Makijaż, zdjęcia i tekst: Dorota Kościukiewicz-Markowska, Modelka: Agnieszka
Artykuł ten ukazał się w magazynie Prestiż (wydanie: luty 2011)
|
|
|
|
| |
Takie pytanie zadajemy sobie często przy wyborze kolorystyki. Pójść w chłodne odcienie czy w te cieplejsze? W jaki sposób podjąć decyzję,
gdy wkoło mamy tyle teorii i autorytetów głoszących zupełnie odmienne idee? Jak w tym wszystkim nie pogubić siebie i nie zatracić własnego, indywidualnego "Ja".
Jak zwykle doradzam zgłębienie swojego wnętrza. To, w jaki sposób "przybierzesz" swoją twarz na dany dzień, będzie towarzyszyć ci od
porannego spotkania w lustrze - robiąc makijaż, aż do spotkania wieczornego - zmywając go. Ważne jest więc potraktowanie każdego dnia jako pewnego rodzaju furtki czy
bramki na nowe. Otwórzcie się na cały potencjał możliwości, nie tylko ten, który konsultanci (czasami nie bez przyczyny zwani "dyktatorami") pragnęliby narzucić nam,
zmuszając do często nieudacznego kopiowania oryginału.
Proponuję przede wszystkim szeroko rozumianą wolność. Jeśli czujesz dziś swój nastrój na użycie zimnych, stalowych odcieni, a jutro masz ochotę
na bardziej zmysłową i ciepłą tonację w odcieniach złota i piasku, czemu nie spróbować obu?
Może nawet w ciągu dnia postanowisz przekształcić się z chłodnej do ciepłej tonacji? Wyjdź poza schemat i poza to, co inni powiedzieli, że pasuje ci, a co nie.
Eksperymentuj z kolorami, odcieniami i barwami. Jeśli ty zaakceptujesz siebie w lustrze, to na pewno każdy dojrzy blask twoich oczu, a co za tym idzie, twój niepowtarzalny urok.
Jest tylko jeden warunek - musisz czuć się doskonale...
Do inspiracji niech posłuży przykład naszej modelki Agnieszki. Swoim oszałamiającym wdziękiem w makijażu dziennym o chłodnej, stalowej, zimowej tonacji wyraża przebojowość i pewność
siebie. Pod wieczór przybiera ciepłe barwy słońca i skrzącego się gorącego piasku. Transformuje się zwtedy w kobietę zmysłową, tajemniczą i delikatną.
| |  Przed metamorfozą.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| |
Na twarz nałożyłam krem energetyzujący, bazę pod podkład rozjaśniającą i korygującą drobne niedoskonałości skóry oraz lekki podkład
w naturalnym odcieniu. Dla optycznego wyszczuplenia twarzy użyłam bronzera. Najlepszy jest taki, który jest o jeden, dwa tony ciemniejszy od karnacji, tworząc efekt naturalnej
opalenizny. Zaaplikowałam go począwszy od skroni, po zakończenia kości policzkowych oraz na skrzydełkach nosa (w ten sposób optycznie zmniejsza się on i wydłuża). Na samej kości
policzkowej nałożyłam puder rozświetlający, a na policzkach róż w odcieniu brzoskwini złamanej łososiem. Do makijażu oczu użyłam czterech stalowych odcieni, od bardzo jasnego
srebra, aż po ciemny szary. W kącikach wewnętrznych oka zaaplikowałam perłową kredkę, która nadaje nam blasku spojrzenia. Tuż pod źrenicą w kolorze jasnego srebra, która otwiera
i powiększa oko, w kąciku zewnętrznym ciemno-stalowej, która nadaje nam głębi spojrzenia. Dopełnieniem makijażu są błyszczące usta w kolorze delikatnego różu.
|
|
Teraz cała uwaga skupia się na oczach. Kreska jest widoczna, wyraźna, gruba, dając nam uwodzicielski charakter spojrzenia. Tuż nad nią
zaaplikowałam złoty cień, rozjaśniający się w kąciku zewnętrznym do koloru kości słoniowej, który w kąciku zewnętrznym przybiera odcień ciepłego piasku i ciemniejszego złota.
Na powiece dolnej pomalowałam kreskę złotą tuż pod źrenicą, a jasną, kremową w kąciku wewnętrznym. Dopełnieniem tak mocno zarysowanych oczu są delikatnie pomalowane usta,
idealnie harmonizujące się z całością za pomocą błyszczyku w kolorze opalizującej, ciepłej perły.
|
|
| -> Powrót do spisu artykułów
|
|
|
|
|
"Pałac kolorów - Nastoletnia lekkość bytu"
Makijaż, zdjęcia i tekst: Dorota Kościukiewicz-Markowska, Modelka: Aleksandra Tchórzyk
Artykuł ten ukazał się w magazynie Prestiż (wydanie: styczeń 2011)
|
|
|
|
| |
Nastolatki nie potrzebują dużo dodatków by lśnić. Jednak jest to etap, gdy młoda kobieta najbardziej eksperymentuje z wyrażaniem siebie i tego,
którą ze swoich "twarzy" ukazać światu. Jeszcze do końca nie zna siebie, więc poszukuje i odkrywa. To bardzo ważny moment w życiu, bo właśnie teraz zaczynają się nawyki,
te dobre i te złe. A zadbana cera to zarówno element doskonałego samopoczucia jak i inwestycja w przyszłość.
Ten etap życia to najlepszy czas na wariactwa i szaleństwa w makijażu. To dla nastolatek firmy kosmetyczne wymyślają produkty w soczystych
barwach, mieniących się wszelkimi odcieniami tęczy. Z drugiej strony nie ma nic lepszego niż dyskretny urok delikatności, a największą sztuką jest zachowanie umiaru i równowagi.
Na dzień proponuję makijaż prawie niewidoczny, który nadaje blask cerze i bardzo delikatnie eksponuje oczy. Na usta wystarczy sam błyszczyk.
Nie najlepiej wygląda, niestety wciąż modny w naszym mieście, ciężki i krzyczący makijaż oczu oraz gruba warstwa zbyt pomarańczowego i o kilka tonów ciemniejszego podkładu.
Wieczorem młoda osoba może poszaleć z kolorami na powiece i z kreską (niekoniecznie czarną). Bazą niech dalej zostanie delikatna konsystencja,
jak najbardziej niewidocznego i stapiającego się ze skórą fluidu.
W każdej kosmetyczce powinien znaleźć się tusz do rzęs o lekkiej konsystencji, delikatny podkład lub krem koloryzujący oraz błyszczyk. Co do
reszty produktów przyjrzyjcie się waszej rówieśniczce Oli i poszukajcie inspiracji...
| |  Przed metamorfozą.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
W odsłonie dziennej nałożyłam Oli krem nawilżający i podkład. Delikatne, rozświetlające drobinki zawarte w podkładzie nadają cerze blasku.
Na policzki nałożyłam delikatny róż w kremie. Górną powiekę pomalowałam dwoma cieniami w kremie - na środku oka w kolorze kości słoniowej, a na pozostałej części w odcieniu
łososiowym. Dolna powieka muśnięta jest klasycznym, sprasowanym cieniem w kolorze mosiądzu. Dopełnieniem są rzęsy pociągnięte raz delikatnym tuszem do rzęs oraz błyszczyk w
kolorze delikatnego, cukierkowego różu.
|
|
W odsłonie wieczorowej cała uwaga skupia się na oczach. Na górnej powiece pomalowałam je kilkoma odcieniami fioletu i granatu oraz odrobiną
złota w kremie. Dopełnieniem jest biała, matowa kreska tuż przy kąciku wewnętrznym oka, która optycznie je nam otwiera. Na dolnej powiece użyłam fioletowego cienia połączonego
z kredką o podobnym odcieniu. Usta pomalowałam błyszczącą szminką o delikatnym, perłowym kolorze.
|
|
| -> Powrót do spisu artykułów
|
|
|
|
|
"Pałac kolorów - Dwudziestolatka bez ograniczeń"
Makijaż, zdjęcia i tekst: Dorota Kościukiewicz-Markowska, Włosy: Agnieszka Szylar, Modelka: Agnieszka Szylar
Artykuł ten ukazał się w magazynie Prestiż (wydanie: listopad 2010)
|
|
|
|
|
|
|
|
To właśnie teraz. TERAZ jest ta dekada na którą czekają nastolatki, by poczuć się w końcu dorosłymi i do której wzdychają starsze koleżanki,
pamiętając ten jedyny w swoim rodzaju etap życia. Jeśli jesteś dwudziesto- lub dwudziestokilkulatką nie marnuj czasu, który nie stoi w miejscu i odkryj to, co kryje się pod
enigmatycznym pojęciem - "ja".
Czas dwudziestu paru lat jest niezwykły. To właśnie w tym okresie bardziej lub mniej świadomie projektujesz swoje kolejne lata, a co za tym idzie w jakimś sensie i całe swoje życie. Kończysz naukę,
zaczynasz karierę, zakładasz rodzinę. Tak naprawdę wybierasz wszystko co będzie miało związek z tobą. Ugruntowujesz swój charakter oraz swoje własne podejście do świata.
To jest etap, w którym jesteś jak architekt - to od ciebie wyłącznie zależy jakie fundamenty podłożysz pod budowany "dom" swoich marzeń. Czy będzie się on piął nieograniczony
w stronę chmur napędzany zdrową pewnością siebie, czy będzie malutki - przygnieciony ciężarem kompleksów i niewiary we własne możliwości. Gdybyśmy tylko chciały zdać sobie
sprawę i uświadomić sobie fakt, że beztroskie dla wielu z nas bycie dwudziestolatką można wspaniale wykorzystać, planując sobie siebie na wszystkich poziomach.
To w końcu czas na odkrywanie swojego potencjału jako kobiety. Dziewczyny wszystkich kolorów! - nie ma lepszej chwili na eksperymentowanie z własnym wyrażaniem siebie.
Jeśli chodzi o makijaż, właśnie teraz wszystko wolno! Kolory i tekstury należą do ciebie. Jesteś "królową balu" - śmialo możesz używać zarówno minimalizmu na codzień,
jak i szalonego, mocno podkreślonego, wystrzałowego makijażu wieczorowego. Czarny, fiolet, granat, zielony, złoty, różowy czy beż na pomalowanie oka. świetlistość i blask.
Powłóczyste spojrzenie, długie rzęsy, mocna kreska - kiedy indziej rozsmakować się w bajecznych, uwodzicielskich kolorach jak nie teraz? Szara myszka? To nie dziś!
Oczywiście jak zwykle doradzam umiar, by to, co piękne zostalo wyeksponowane, a nie przesadnie uwypuklone nadajac charakteru nie do końca pożądanej wulgarności.
Agnieszka jest stylistą fryzur. Zazwyczaj pracujemy po tej samej stronie aparatu fotograficznego. Zainspirowana mocnym spojrzeniem i włosami nadającymi ostrego charakteru,
tym razem Agnieszkę zaprosiłam przed obiektyw. Z ciekawością zgodziła się wziąć udział w zabawie jaką jest sesja.
| |  Przed metamorfozą.
|
| |
Z racji zawodu Agnieszki, propozycja makijażu na dzień jest odważna. Użyte ostre kolory pomarańczu i różu wyrażają i podkreślają artystyczny charakter pracy. Takiego makijażu
nie polecałabym paniom w biurze, ale Agnieszka choć przybrana w śmiałe kolory i ostrą kreskę wygląda wyraźnie, a zarazem delikatnie.
Propozycja na wieczór to mocne, uwodzicielskie oko nie dające się nie zauważyć przy wejściu do jakiegokolwiek nocnego klubu. Przy takiej kobiecie nie sposób przejść obojętnie.
I o taki efekt chodzi!
|
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
Makijaż dzienny: Z racji swojego zawodu Agnieszka może sobie pozwolić na odważny, wyraźny makijaż dzienny, który choć mocny ukazuje ją w
subtelnej i delikatnej odsłonie. Na twarz nałożyłam krem i podkład pod bazę rewitalizujący, oraz lekki fluid w naturalnym, morelowym odcieniu. Pod oczy zaaplikowałam rozjaśniający
korektor. Brwi zaznaczone są bardzo delikatnie cieniem do brwi w kolorze brązu złamanego rudością. Na górnej powiece, przy kąciku zewnętrznym oka zaaplikowałam cień w kolorze
ostrego pomarańczu, a tuż nad nim w kolorze mocnego różu. Na środek powieki nałożyłam delikatne, rozświetlające złoto, a w kąciku wewnętrznym jasną perłę. Dopełnieniem jest mocno
zarysowana czarna kreska oraz rudo-pomarańczowy cień przy linii rzęs dolnych. Rzęsy pomalowałam wydłużającym tuszem. Staranne pomalowanie dolnych rzęs otwiera i powiększa optycznie
oko. Pod kościami policzkowymi zaaplikowałam leciutki bronzer, a na policzkach róż w kolorze dojrzałej brzoskiwni. Przy tak odważnie zaakcentowanych oczach idealnym dopełnieniem
są usta pomalowane delikatnym, naturalnym błyszczykiem.
|
|
Makijaż wieczorowy: Tu najważniejsze jest elektryzujące spojrzenie. Na górnej powiece na środku oka zaaplikowałam błyszczący cień w kremie w
kolorze jasnego piasku. Tuż przy nim w kierunku kącika wewnętrznego delikatne złoto złamane rudością. W samym kąciku zaaplikowany jest troszkę bardziej matowy cień w kolorze
kości słoniowej. W kąciku zewnętrznym zaaplikowany jest stalowy kolor, który rozjaśnia się przechodząc w kierunku brwi przez cynamon do lekkiego, matowego piasku. Ten sam stalowy
cień zakręca nad powieką ruchomą w kierunku kącika wewnętrznego nabierając na sile i kończąc jako ciemny szary złamany brązem. Pod linią rzęs dolnych zaaplikowałam czarny cień,
który przechodzi przez brąz do rudego. W środku oka dla rozjaśnienia i nadania świetlistości spojrzenia użyłam perłowej kredki, a na górnej powiece stalowej. Na kości policzkowe
nałożyłam satynową kość słoniową, dzięki której są one bardziej uwypuklone, a pod nimi róż w kolorze łososia złamanego delikatą brzoskwinią. Dopełnieniem całości są usta
pomalowane błyszczykiem w kolorze ostrego, ciemnego różu.
|
|
| -> Powrót do spisu artykułów
|
|
|
|
|
"Pałac kolorów - Trzydziestoletnia pełnia życia"
Makijaż, zdjęcia i tekst: Dorota Kościukiewicz-Markowska, Modelka: Ania Kowalska
Artykuł ten ukazał się w magazynie Prestiż (wydanie: październik 2010)
|
|
|
|
|
|
|
|
Trzy...dzieści to brzmi prawie jak wyrok dla większości z nas. Chciałybyśmy wszystkimi siłami przytrzymać upływający czas i schronić się pod
płaszczem liczby zaczynającej się od dwa. Niestety czas idzie naprzód, w konsekwencji czego pewnego dnia stajemy przed naturalnym faktem przejścia na drugą stronę. No właśnie,
drugą stronę czego? Dojrzałości moje drogie Panie!
Dla mnie to czas gdy dziewczyna w pełni zaczyna być kobietą. Jak pąk przeistacza się w pełni rozkwitnięty i kuszący milionami kolorów kwiat, tak
trzydziestoletnia kobieta mieni się i błyszczy świadoma pełni swojej kobiecości. To czas, gdy zostawia z tyłu "warkocze" i wkracza w magiczny świat mocy, miłości i mądrości...
Bajka? Nie dla mnie. Trzydziestoletnie kobiety pełne są magii, którą czasami skrywają pod parasolem z niepewności i kompleksów ale często to, co
schowane w ich wnętrzu, to już nie Kopciuszek tylko prawdziwa Królowa.
Trzeba tylko dać dojść do głosu naturalnemu instynktowi, który podpowiada nam, że płynący czas to naturalna kolej rzeczy, a my płyniemy wraz z
nim w niekończącym się tańcu ewolucji. Nasza dusza i nasz umysł nabrały zupełnie innego rozmachu w wyrażaniu myśli i uczuć. A nasze ciało? Dlaczego ma nas zawstydzać?
Dlaczego nie patrzeć rozmówcy prosto w oczy z wyprostowaną głową, wyjawiając z dumą pierwszy i kolejny raz słowo "trzydzieści"?
To czas, by w końcu przystopować nasz bieg po szczeblach kariery czy zwolnić nasz szybki krok, który był tak potrzebny do uwicia gniazda.
To chwila, by świadomie przyglądnąć się sobie. Odkryć wszystkie sekrety i tajniki kobiecości. To doskonały moment, by stanąć sama przed sobą w lustrze i zadać pytania -
Kim jestem? Kim chciałabym być? W jaki sposób chcę wyrazić siebie?
Eksperymentujmy więc moje drogie Panie z kolorami i teksturami. To czas gdy wiele nam wolno, bo jesteśmy "Pełnią". Pokażmy więc światu, że
światełko wcale nie przygasa, a wręcz przeciwnie, dopiero rozbłyska! Delektujmy sie makijażem, tak jak wszystkim, co nas otacza.
| |  Przed metamorfozą.
|
| |
Na pewno zadajesz sobie pytania: Czy kolory, które używałaś do tej pory jako dwudziestolatka są nadal aktualne? Jak chcesz podkreślić urodę?
i jak to się ma do Twojej osobowości i charakteru pracy jaką wykonujesz? Sprawdź efekty naszej sesji i podpatrz swoją rówieśniczkę.
Ania w tym miesiącu obchodzi okrągłą trzydziestkę. Chętnie zgodziła się wziąć udział w eksperymencie jakim jest sesja. Nasza modelka jest
uosobieniem wewnętrznej mocy. Jest ciągle w ruchu. To zawodowa tancerka, trenerka tańca i fitness. Z racji swojego zawodu często pozowała do zdjęć, a makijaż nie jest dla
niej nowością. Szczególnie mocny, sceniczny. Pokażę Anię w dwóch troszkę innych odsłonach.
|
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
Na początek na twarz i pod oczy zaaplikowałam krem rewitalizujący, który sprawia wyrównanie delikatnych linii, energetyzuje i doskonale
nawilża cerę. Na tak przygotowaną skórę, nałożyłam bazę pod podkład rozświetlającą, która redukuje oznaki zmęczenia, zmniejsza pory i wygładza. Zawiera ona odbijające światło
mikro-pigmenty, które ujednolicają koloryt twarzy i przywracają jej naturalny blask. Chodzi nam o to, by uzyskać efekt świeżości a nie błyszczącej się nadmiarem sebum skóry.
Wybrałam lekki podkład we fluidzie, wygładzający nierówności, a przy tym rewitalizujący i doskonale przylegający do skóry. Jego satynowe zakończenie daje nam efekt naturalności
i zarazem blasku. Podkład powinien stworzyć obraz twarzy delikatnie muśniętej makijażem. Nie może być zbyt ciężki i lepki, ponieważ wtedy doda nam lat. Trzeba go także rozsądnie
nakładać. Nawet najlepszy kosmetyk zaaplikowany w przesadnej ilości, da nam efekt odwrotny do pożądanego. Cienie pod oczami wyrównałam lekkim, rozświetlającym korektorem w sztyfcie.
Jeszcze tylko odrobina transparentnego pudru sypkiego, i cera gotowa jest do nakładania koloru. Na policzki nałożyłam róż w odcieniu bardzo jasnej brzoskwini. Brwi pomalowałam bardzo
lekko brązowym cieniem do brwi. Zwracam uwagę, że zbyt dramatyczne podkreślanie brwi, wiąże się z dodawaniem nam lat drogie Panie. Uważajmy na ten element naszego makijażu.
Do makijażu oczu użyłam kilku odcieni w kolorze piasku i cappuccino oraz kość słoniową. Aby nadać głębi spojrzenia i lekkiego kontrastu użyłam czarnej kredki z leciutkimi opiłkami
złota, która daje nam bardzo jasny odcień czarnego, i idealnie wpasowuje się do użytych cieni. Kreska nałożona jest od połowy górnych i dolnych rzęs. Górna kreska wychodzi lekko
poza ich linię, co zmienia nam optycznie kształt oka w lekko migdałowy. Aby nadać lekkości i blasku spojrzenia, w środku zaaplikowałam białą, matową kreskę a w kąciku wewnętrznym
tuż przy linii rzęs białą perłową. Rzęsy pociągnięte są raz wydłużającym, czarnym tuszem. Całość dopełnia półprzeźroczysty błyszczyk w podobnym odcieniu co róż do policzków,
w kolorze lekkiej brzoskwini.
|
|
Na twarz zaaplikowałam ten sam krem rewitalizujący, bazę, podkład oraz naturalny, transparentny puder sypki co w makijażu dziennym. Raz dobrane
produkty są idealne i na dzień i na wieczór. Najważniejsze by ich tekstura dopasowana była do naszej cery, a kolor fluidu do koloru skóry. Perfekcyjnie dopasowany podkład nie
powinien się odróżniać od reszty ciała, to znaczy nie powinien być ani za jasny ani zbyt ciemny, tym bardziej nie za pomarańczowy, różowy czy żółty. Kości policzkowe przyprószone
są rozświetlającym, satynowym pudrem, który nadaje twarzy efekt niesamowitej świeżości oraz blasku. Leciutkie, świetliste drobinki zawarte w pudrze doskonale odbijają sztuczne,
wieczorne oświetlenie. Policzki leciutko dotknięte są bronzerem oraz różem w kolorze łososia złamanego delikatną mandarynką. Brwi pomalowane są cieniem brązowym do brwi. Są
o ton ciemniejsze niż w makijażu dziennym. Całą uwagę chciałam skupić na oczach Ani. Nadałam im blasku za pomocą cienia w kremie o kolorze jasnego złota. Głębi dodaje im odcień
zieleni od pistacjowej przez butelkową, po ciemno-wojskową. Tuż przy linii dolnych rzęs do połowy ich długości, zaczynając od kącika zaaplikowałam złotą kreskę. W środku oka
od połowy ich długości narysowałam czarną. Ta sama czarna kreska jest użyta nad linią górnych rzęs tuż przy ich brzegu. Jest jednak bardzo cienka, tak, by nie konkurować za
bardzo z zaaplikowanym wcześniej złotem na górnej powiece. Rzęsy pociągnięte są raz wydłużającym, czarnym tuszem. Przy tak mocno zaakcentowanych oczach dopełnieniem jest
błyszcząca szminka w kolorze kości słoniowej z delikatnymi drobinkami złota.
|
|
| -> Powrót do spisu artykułów
|
|
|
|
|
"Pałac kolorów - Piękna po czterdziestce"
Makijaż, zdjęcia i tekst: Dorota Kościukiewicz-Markowska, Włosy: Agnieszka Szylar, Modelka: Beata Klepacka
Artykuł ten ukazał się w magazynie Prestiż (wydanie: wrzesień 2010)
|
|
|
|
|
|
|
|
Czy to mit, że trzeba mieć dwójkę lub co najwyżej trójkę jako pierwszy numer przy podawaniu wieku żeby uznano kobietę za piękną?
Według mnie - tak.
Zdobywamy świat, budujemy gniazdo, rodzimy dzieci. Raptem nadchodzi chwila odpoczynku i zdajemy sobie sprawę, że czas gdzieś uciekł a wraz
z nim przybyło nam kilka zmarszczek. Rozglądamy się zatrwożone wokoło. świat pędzi dalej a my spoglądając na o dekady młodsze kobiety przestajemy czuć się piękne. Czy tak
musi być? Czy zmarszczki - naturalna cecha ludzkiego ciała powinna zawstydzać człowieka? No więc co się dzieje? Może znów wierzymy w złudne i nęcące marketingowo hasła,
że jednak coś z nami nie tak, że coś trzeba poprawić by na zawsze zostać młodą i piękną? Gdybyśmy tylko chciały przystopować i zastanowić się nad istniejącą sytuacją,
zobaczyłybyśmy, że jedynie co hasła te sprawiają to nasze kompleksy, które powinny z wiekiem się zmniejszać a nie zwiększać, wypierane przez powiększającą się mądrość.
Kompleksy jednak się nie zmniejszają a wręcz przeciwnie, rosną i rozwijają się karmione i podsycane każdą nową zmarszczką.
Sytuacja ta służy, nie nam oczywiście, ale tym, co kompleksy te chcą nam zakorzenić a co wiąże się w konsekwencji z dużą utratą zawartości
naszego portfela na zabiegi, które dają nam iluzję bycia młodą. Co się z nami stało? Czyżbyśmy zupełnie zatraciły naturalność? Czy chcemy wyprzeć z naszego słownika pojęcie
- "starzenie się"? Czy na zawsze musimy zostać młode? Za cenę pokłucia nas igłami czy pokrojenia skalpelami? Czy to na pewno da nam szczęście?...
Beata jest atrakcyjną czterdziestokilkuletnią kobietą, tym bardziej piękną, że sama sobie z tego sprawy nie zdaje, co dodaje jej jeszcze
większego uroku. Z pewną niechęcią zgodziła się wziąć udział w sesji, nie wierząc we własną urodę.
| |  Przed metamorfozą.
|
| |
Ja jednak wydobywam na światło dzienne naturalne piękno, nawet tam, gdzie kobieta jeszcze tego nie widzi. W tym przypadku jest to piękno
połączone z dojrzałością, ze zmarszczkami, nie pierwszymi i nie ostatnimi. Przyglądam się im z ciekawością i zastanawiam się jakby wyglądał nasz świat, gdyby istniał
zupełnie inny paradygmat - zaakceptowania człowieka, takim, jakim jest...
Zobacz Beatę w dwóch odsłonach, piękna po czterdziestce z naturalnym blaskiem i tajemniczym uśmiechem, skrywającym dojrzałą pewność siebie.
|
|
|
|
|
|
|
|
| |
W pierwszej odsłonie, w makijażu dziennym Beata ma na twarzy lekki podkład w naturalnym kolorze, kości policzkowe muśnięte pudrem rozświetlającym,
a tuż pod nimi róż w kolorze jasnej, ciepłej pomarańczy. Do makijażu oczu użyłam praktycznie wszystkich kolorów z jakich składa się tęczówka oka Beaty. Od jaśniutkiej pistacji przez
delikatne złoto - niezbyt świecące, po bardzo jasną czekoladę w kącikach zewnętrznych oka, która nadaje głębi spojrzenia. Kreska jest bardzo delikatna, cieniusieńka, narysowana
czarną kredką tuż przy linii rzęs dolnych i górnych do połowy ich długości, przyprószona na koniec tym samym czekoladowym cieniem. Działanie takie po pierwsze uchroni kreskę od
rozmazania a po drugie zmiękczy kontur i kontrast pomiędzy kredką a cieniem, którego nie chcę uwypuklać w makijażu dziennym. Rzęsy pociągnięte są raz czarnym, niezlepiającym, o
delikatnej konsystencji tuszem do rzęs. Usta pomalowane są samym błyszczykiem w kolorze naturalnej, bardzo jasnej pomarańczy. Całość daje nam efekt naturalnej, ciepłej twarzy.
|
|
W makijażu wieczorowym chciałam skupić się na jasnych oczach Beaty, tak by wydobyć jeszcze bardziej ich naturalny blask. W tym celu użyłam kilka
odcieni śliwki oraz kreskę na górnej powiece utworzoną przez eyeliner w kostce, który przy dojrzałej skórze o tyle jest lepszy od eyeliner-a w płynie, że można nim stopniować ilość
rozpuszczonej w nim wody, a co za tym idzie kontrolować nakładanie kreski, tak, by nie wchodziła nam ona w linie wokół oczu a tworzyła zwartą całość. Połączenie kontrastującej z
okiem śliwki oraz mocno zarysowanej kreski daje nam efekt jeszcze jaśniejszych, tajemniczych, oczu o lekko uwodzicielskim spojrzeniu. Dopełnieniem są usta pomalowane w kolorze
ciemnego, lekko błyszczącego różu, oraz policzki muśnięte pod kościami policzkowymi bronzerem, a na samych policzkach odrobiną różu. Całość daje nam pewną siebie i nieprzerysowaną,
dojrzałą, kobiecą piękność, idealną do wyjścia na kolację przy świecach...
|
|
| -> Powrót do spisu artykułów
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Tuż, tuż Sylwester, a za nim Karnawał. W tym wydaniu przybliżam trzy zupełnie odmienne makijaże na tę właśnie okoliczność.
Oko przybrane w bajecznie kolorowe barwy, w których dominuje fiolet, ostry róż, ciepłe złoto oraz muśnięcie delikatnej zieleni. Tuż obok głęboka, elegancka
czerń złamana mieniącymi się złotymi błyskami, czy skrząca brokatem i srebrem powieka przy nienagannie pomalowanych purpurowych ustach. To będą hity na
wielu szałowych imprezach. Proponuję jak zwykle umiar i dyskretną elegancję, tak by makijaż sprawiał wrażenie ekskluzywności, a nie groteski rodem z kabaretu.
| |  Modelka bez makijażu
|
|
|
|
|
| -> Powrót do spisu artykułów
|
|
|
|
|
Uwaga: Casting
Jeśli jesteś ze Szczecina lub z okolic, masz idealną cerę, symetryczne rysy twarzy
i chciałabyś zabawić się w modelkę w profesjonalnej sesji zdjęciowej (a przy okazji na zawsze uwiecznić swe piękno) to
zapraszam do wzięcia udziału w castingu do zdjęć BEAUTY. Przedmiotem zdjęć będzie prezentacja makijaży przed i po ich realizacji, w pięciu grupach wiekowych (13-20, 20-30, 30-40, 40-50, >50 lat).
Zdjęcia samej twarzy (bez makijażu) z przodu oraz z profilu proszę przesyłać wraz z informcją o wieku i numerem telefonu na mój adres
. Ważne, by w temacie napisać "Casting - Pałac kolorów". Jeśli masz swoje portfolio
opublikowane w internecie (np. w serwisie MaxModels) to poproszę o podanie w e-mailu odpowiedniego adresu www.
Dziewczyny i panie spełniające warunki, zostaną zaproszone drogą mailową na indywidualne spotkanie w studio w Szczecinie.
Udział w projekcie nie wiąże się z żadnym wynagrodzeniem finansowym. Nagrodą są profesjonalne zdjęcia, które będą opublikowane w książce "Pałac kolorów" oraz oczywiście świetna zabawa.
|
|
|
|
|
|
|
| © Copyright Dorota Kosciukiewicz-Markowska. All Rights Reserved. |
|